Śnieżna-Magnolia - Hodowla kotów syberyjskich Neva masquerade

Trochę dla ducha …

Poezja jest dobra na wszystko !!!

 

Po co nam poezja? To jedyny sposób, aby uczucia ująć w słowa.
To dlatego zakochani choć na chwilę stają się poetami. Potem zapominamy o uczuciach i poezji.
Wielka szkoda, bo świat jest piękny tylko wtedy gdy czujemy – miłość, zachwyt, a nawet żal i tęsknotę.

 

W dniu 13 lipca wzięłam udział w konkursie ogłoszonym przez Drapaki RUFI. Napisałam 10 kocich przykazań “Dlaczego kot powinien mieć drapak”
i zdobyłam III miejsce ( na blisko 3.000 uczestników ).

 

DLACZEGO KOT POWINIEN MIEĆ DRAPAK RUFIEGO
10 najważniejszych przykazań kocich.
Jeśli jesteś mądrym i rozsądnym lwem salonowym , na zawsze zapamiętaj :

  1. Nie używaj pazurków swych do mebli i obić foteli, skoro obok nęci Cię DRAPAK RUFIEGO.
  2. Na inne pseudo – drapaki nie trać energii swej nadaremnie.
  3. Pamiętaj, abyś w piątki, świątki i w niedziele wylegiwał się na mięciutkich PODUCHACH DRAPAKA RUFIEGO.
  4. Czcij panią swą i pana swego, którzy kupili Ci RUFIEGO.
  5. Zabijaj czas nieobecności ludzi drapiąc zawzięcie po solidnych SŁUPACH DRAPAKA. Są nie do zdarcia !!!
  6. Pamiętaj , że HAMAK NA DRAPAKU to nie cudze łoże, tylko Twoje miejsce wspaniałego relaksu. Z każdej wysokości wszystko widzisz, nic Ci nie umknie i wciąż trzymasz łapkę na pulsie.
  7. Nie kradnij zabawek innym kotom. Te przyczepione do DRAPAKA w zupełności Ci wystarczą do świetnej zabawy. A jak cudownie pachną kocimiętką !!!
  8. Nie używaj fałszywych drapaków – szkoda Twych pazurków.
  9. Nie pożądaj drapaka pospolitego , bo przecież masz RUFIEGO.
  10. A na koniec pamiętaj : NIE MA DRAPAKA LEPSZEGO OD DRAPAKÓW RUFIEGO !!!

 
Franciszek Jan Klimek
Krakowianin z urodzenia i wyboru. Emerytowany muzyk, ale nie emerytowany poeta. “Koci poeta” jak podkreśla mówiąc o sobie, ale wbrew temu co mówi, Franciszek Klimek nie jest wyłącznie “kocim” poetą i nie wyłącznie poetą, chociaż ostatnio ulubione koty, kotki i kocięta są głównym motywem jego twórczości.
Wiersze Franciszka Klimka są mi szczególnie bliskie z dwóch powodów. Traktują o tych dla których żyję: o zwierzętach, a ich autor należy do najrzadszego dziś gatunku pięknych ludzi.
 

Czego potrzeba kotu
 
Kotu potrzeba niewiele:
Pogłaskać go tylko w niedzielę,
w poniedziałek, wtorek i w środę
leciutko podrapać go w brodę,
w czwartek, w piątek i w sobotę
pobawić się trochę z kotem
i w niedzielę – znów niewiele.
 
A jeśli ci się uda
pokochać go troszeczkę
i tym co mu smakuje
napełnisz mu miseczkę
 
i mocno postanowisz
nie oddać go nikomu
i zgodzisz się by czasem
porządził trochę w domu,
 
to zauważysz potem
(to zresztą przyjdzie z wiekiem),
że będąc bliżej z kotem,
jesteś bardziej człowiekiem.
 
 
Do niej
 
Przyznaję, nie jesteś pierwsza,
choć pewnie tak byś wolała.
Już wcześniej w podobnych wierszach
inna swe imię widziała.
 
Inna tuliła się do mnie,
(tak się to zwykle zaczyna)
i przyznam nie całkiem skromnie,
że też nie była jedyna.
 
I chociaż w serduszku masz łezki,
bo w świecie żyjemy dość wrednym,
jesteście jak słone orzeszki:
Nie można poprzestać na jednym.
 
Więc kiedyś, choć słaby i siwy,
znów jakąś podobną uwiodę,
bo jestem po prostu wrażliwy
na taką, jak twoja urodę.
 
Całując dziś łepek twój śliczny
mam jednak wahania co chwilę,
bo brat twój jest identyczny
i czasem niestety się mylę.
 
Tak samo przytulny i miły,
tak samo cieplutki ma brzuszek,
tak samo jak ty urokliwy
czarny, puszysty kłębuszek.
I cóż z tego
Kotu, który się zgubił
 
I cóż z tego,
że chodzisz własnymi drogami –
i cóż z tego, że robisz, co chcesz,
skoro pewnie tęsknisz za nami,
a my za tobą oczywiście też.
 
Pokręciły ci się te drogi,
gdy cię zmylił jakiś zapach, jakiś ślad –
i cóż z tego,
że masz bardzo szybkie nogi,
gdy dla kota zbyt duży jest świat.
 
I te drogi już nie twoje własne,
domy obce, a bramy zamknięte,
dźwięki dziwne, nieznane i straszne,
a w piwnicach zły pomruk: – z a j ę t e!
 
Może jakoś dożyjesz jesieni,
może ktoś ci z litości coś rzuci,
ale jeśli się los nie odmieni,
to do domu już nigdy nie wrócisz.
 
Jeszcze zimą – skostniały, skulony,
zamarzniętą posilisz się grudką,
poczym – uśniesz. Do końca zdziwiony,
że to życie twe trwało tak krótko…
 
 
Kocie mamy
K o t y. Blisko człowieka, a przecież
jakże często ich los łzy wyciska.
Dobrze chociaż, że są na tym świecie
Wysłanniczki świętego Franciszka.
 
Strudzone własnym ciężkim życiem,
oszczędzające na jedzeniu,
wychodzą wieczór, aby skrycie
ulżyć kociętom w ich cierpieniu.
 
Od ust odjęte resztki jadła,
kupione za ostatnie grosze,
zaniosą kotce, by nie padła
– wzruszone małych kociąt losem.
 
Sercami otwierają bramy
człowieczych sumień – gdy zamknięte –
anonimowe Kocie Mamy,
niedocenione Kocie Święte.
 
Nie znajdą miejsca na pomnikach,
i c h na cokołach nie ujrzycie
w piwnicach, szopach i śmietnikach
ratują smutne kocie życie.
 
Z całego serca je pozdrawiam;
życzenia składam im najszczersze
i im to własny pomnik stawiam
moim serdecznym dla nich wierszem.

 
Katarzyna Ryrych (Caty z forum miau) to osoba o nieprzeciętnej energii. Pracuje w gimnazjum, robi biżuterię i maskotki, opiekuje się kotami w potrzebie i pisze… Zadebiutowała jako autorka “Pamiętnika Babuni” wzruszającej historii o starej kotce z mieleckiego schroniska, potem były jeszcze “Nie-bajki”, “Bajki z szafy”, “Skrzydłak”. Najnowszy tom nosi tytuł “Wiersze z pazurkiem”.

Właśnie z tego zbioru pochodzą zacytowane tu wiersze.
 

Ozdobnik
Kiedy minęło siedem dni,
gdy wszystko było juz gotowe,
Bóg na obłoku przysiadł i
podrapał się w siwą głowę.
 
Są góry, morza, lasy, rzeki,
są bagna i pustynia,
jest słoń, jest wielbład
i jest człowiek, i nawet – zwykła świnia…
 
Pozornie wszystko jest w porządku,
niczego nie brakuje…
Skąd więc to puste miejsce w kątku,
gdzie nic nie pomrukuje?
 
Wziął Bóg dwie gwiazdy – małe, złote,
i wyciął kontur z nieba,
i szepnął – będziesz moim kotem,
do szczęścia kota mi trzeba.
 
I z kotem na kolanach siadł,
i mruknął – tak mmi się zdaje,
że raj bez kota – jakbym zgadł –
nie do końca bylby rajem.
Medycyna niekonwencjonalna
Gdy mnie chandra dopadła wiosenna,
senna aura, zachmurzenie i słota,
lekarz zamiast cudownej tabletki
na receptę przepisał mi… kota.
 
I powiedział – trzy razy dziennie
trzeba patrzeć w kocich oczu lusterka,
nie wspomniawszy już o terapii
poprzez dotyk kociego futerka.
 
Ta kuracja w przeciwieństwie do innych
jest skuteczna i w ogóle nie boli,
w zależności od samomopoczucia
można sobie ją stosować do woli.
 
Ma szerokie spektrum działania,
idealna na smutek wiosenny,
bez obawy przedawkowania
może słuzyć jako środek nasenny.
 
Gdzie lekarstwo to mozna zakupić
skoro zdolne uleczyć jest wszystko?
Lekarz rzekł – “działki…ulica…
sąsiad, albo pobliskie schronisko”.
 
“I na to wszystko” na koniec mi powie –
“Ja zbadałem to zjawisko dogłębnie:
człowiek kotu, a kot człowiekowi
jest do szczęścia potrzebny niezbędnie”